27.12.2014

Monarchowie z bożej łaski



W 2011 r. pisałem, że królowa Elżbieta II zakończyła swoje bożonarodzeniowe orędzie mocnym chrześcijańskim akcentem, deklaracją modlitwy będącą wyznaniem wiary w Chrystusa, który ma moc odpuszczenia grzechów. Napisałem również, że wolę taką protestancką królową od rzekomo katolickiego Jana Karola I, który w swoim świątecznym przemówieniu w żaden sposób nie nawiązał do religii.

W tym roku Elżbieta II – pomimo krytyki, która spadła na nią w latach ubiegłych – również nie uchyliła się od deklaracji wiary. Wprawdzie tym razem królowa wyraźnie wzięła pod uwagę różne „usilne sugestie” i powiedziała, że „przykład Chrystusa nauczył ją dążyć do tego, by szanować i cenić wszystkich ludzi niezależnie od ich wiary lub jej braku” (zwracam uwagę: „dążyć”, a nie po prostu bezwarunkowo szanować i cenić – dop. JP), ale powiedziała również, że „dla niej życie Jezusa Chrystusa, Księcia Pokoju, którego narodziny dzisiaj świętujemy, stanowi inspirację i daje zakotwiczenie”. Tymczasem w Madrycie, pomimo zmiany na tronie sprawa miała się podobnie jak w latach ubiegłych – król Filip VI w swoim dość długim przemówieniu (hiszpański monarcha ma realną władzę i może wprost wygłaszać swoją opinię w sprawach budzących kontrowersje, np. niepodległości Katalonii), nie zająknął się o religii w ogóle, nie mówiąc już o tym, co stanowi – a właściwie Kto stanowi – właściwy sens Świąt. 

Porównując orędzia Elżbiety II i królów Hiszpanii warto również przyjrzeć się treści bożonarodzeniowych przemówień innych europejskich monarchów pod kątem obecności w nich Boga i religii. Obecnie w Europie jest 12 państw o chrześcijańskiej tradycji i monarchicznym ustroju – siedem katolickich i pięć protestanckich. W siedmiu z nich władcy wygłaszają orędzia bożonarodzeniowe: w Watykanie, Hiszpanii, Belgii i Luksemburgu, oraz w Wielkiej Brytanii, Szwecji i Holandii. W pozostałych królestwach i księstwach albo wygłaszane są orędzia noworoczne, albo w ogóle nie ma takiego zwyczaju. 

Orędzie Ojca Świętego z natury rzeczy dotyczy Boga i religii (a przynajmniej tak było dotąd) i kończy się błogosławieństwem Urbi et Orbi, więc to pomijam. Król Hiszpanii – jak już pisałem – do religii w ogóle się nie odnosił, Król Belgów uczynił podobnie (choć bardzo bolał nad śmiercią królowej Fabioli, to nie wspomniał jak bardzo oddaną była katoliczką), a książę Luksemburga powiedział jedynie, że „dla tych, którzy podzielają przekonania religijne, i dla tych, którzy tego nie robią, święta są czasem spotkań i obdarowywania się”. Król Holandii strasznie się czegoś bał, bo mówił o tym, że „w niespokojnych czasach ludzie szukają bezpieczeństwa w domu, w rodzinie i wspólnocie religijnej albo innym bezpiecznym i znanym środowisku”, że „«Cicha Noc» śpiewana jest w domach, kościołach i innych miejscach, i że ta pieśń nadziei i światła może dodawać ludziom odwagi” i cytował słowa anioła „zwiastującego radość wielką, która będzie udziałem wszystkich ludzi” – nie mówił wcale o przyczynie radości, ale o tym, że te słowa mogą pomóc pokonać jakieś bliżej nieopisane lęki. Tymczasem król Szwecji życzył swym poddanym Wesołych Świąt, a tym, którzy nie obchodzą Bożego Narodzenia życzył „wszystkiego najlepszego”(czy takie rozróżnienie nie jest dyskryminujące?). 

I znów wolę angielską królową. 

Jakub Pytel

---***---

Dziś 27 grudnia, św. Jana Apostoła, trzeci dzień Oktawy Bożego Narodzenia. Swoim zwyczajem „dopiero” dziś składam wszystkim Czytelnikom życzenia mocy błogosławieństw od Bożej Dzieciny i wiele radości na Święta, które wciąż nie dobiegły nawet swego półmetka. Cieszy, że układ kalendarza wielu z nas pozwoli w tym roku świętować „jak Pan Bóg przykazał”, czyli do Trzech Króli. Wesołych Świąt!