15.04.2013

Medal Honoru dla ks. Kapauna



Przed czterema laty pisałem w tym blogu o posługującym w Iraku kapelanie amerykańskiej armii ks. Paulu Halladayu i opublikowałem kilka fotografii z jego Mszy w Ar Ramadi (Father Halladay czyli ornat w kolorze pustyni). Przy tej okazji wspomniałem także o innym kapelanie, ks. Emilu Kapaunie, który zginął w Korei, że przed trybunałami kościelnymi toczy się jego proces beatyfikacyjny – obecnie badane są cuda przypisywane wstawiennictwu tego Sługi Bożego.

11.04.2013

Pogrzebowy kryzys konstytucyjny



Z pogrzebem lady Thatcher będzie trochę jak z katafalkiem Teofilii Sobieskiej. Matka przyszłego króla chciała, żeby jej katafalk był skromny, lecz on zdecydował inaczej (wcale nie z wielkiej miłości, ale przez niechęć do uszczuplania chwały rodu). Trumna nieboszczki spoczęła na pełnym przepychu castrum doloris – owszem skromny katafalk był, ale umieszczono na nim napis „Sic mater voluit” (łac. tak chciała matka), a castrum, na którym ustawiono trumnę ozdobił napis „Sic filium decuit” (łac. tak postanowił syn).

09.04.2013

„Wszyscy jesteśmy nie-równi”



„Wszyscy jesteśmy nie-równi. Nikt, dzięki Bogu, nie jest taki jak wszyscy (…) Wierzymy, że każdy ma prawo do bycia nie-równym” – tak w 1975 r. podczas konferencji Partii Konserwatywnej mówiła Margaret Thatcher. Miała rację, bo zrównuje nas dopiero śmierć. Seneka powiedział: „Wszystkich zrównuje proch; rodzimy się nierówni, równi umieramy”.

05.04.2013

Zośka pedał! Nie on jeden



Przeczytałem wczoraj, że bohaterów mego dzieciństwa, harcerzy Szarych Szeregów „Zośkę” i „Rudego” (Tadeusza Zawadzkiego i Jana Bytnara), łączyła nie młodzieńcza przyjaźń, ale relacja homoseksualna. Nie zdziwiłem się. Przeciwnie. Jestem pewien, że już niedługo światu zostanie ogłoszone, że kochankami byli piloci Żwirko i Wigura. I nie tylko oni. Takie czasy.

Sytuacja przypomina wydarzenia sprzed pięciu laty, kiedy w ramach procedur kanonicznych związanych z toczącym się procesem beatyfikacyjnym dokonano otwarcia grobu kard. Johna Henry’ego Newmana – grobu, który kardynał na własną prośbę dzielił ze swym współbratem i serdecznym przyjacielem ks. Ambrosem St. Johnem.

„Arcyksiądz”



Powoli kończy się zamieszanie związane z inauguracją pontyfikatu nowego papieża. Jeszcze tylko odbędzie się jego ingres do bazyliki laterańskiej i wszystko powróci do normalności (o ile w obecnych okolicznościach to w ogóle możliwe). Najważniejsze, że wszyscy ci słynący erudycją rzymscy korespondenci przeróżnych mediów przestaną w końcu wyjaśniając nam, maluczkim, co się dzieje za Spiżową Bramą – i tym razem najwięcej zabawy dostarczył mi „watykanista” TVN, od którego mogliśmy dowiedzieć się m. in., że kard. Comastri pełni urząd archiprezbitera Bazyliki Św. Piotra. Mylił się? Przeciwnie, miał rację! Problem w tym, że na skutek jakichś skomplikowanych procesów myślowych mianował watykańskiego archiprezbitera „arcyksiędzem”. Ale nie on jeden ma tendencję to wyważania otwartych drzwi i zbędnego słowotwórstwa.

04.04.2013

Dyskretny urok dyplomacji



Kiedy papież Pius IX pisał do królowej Wiktorii Hanowerskiej, tytułował ją „Najjaśniejszą i Potężną Monarchinią, Przesławną Królową Anglii”. Wiktoria nie była tak łaskawa dla papieża i zwracała się do niego per „Dostojny Panie” – no, ale to nie królowa miała interes do papieża, lecz poniewierany przez Włochów papież do królowej. Oczywiście Pius i Wiktoria korespondowali ze sobą jako głowy państw, a nie jako Wikariusz Chrystusowy z Najwyższym Rządcą Kościoła Anglii, bo w dziedzinie religii wzajemnie nie uznawali swej władzy, a wszelkie pretensje z godną podziwu konsekwencją traktowali jako uroszczenia.

02.04.2013

Romaniuk jak Wujek



Jako poznaniak mam duży sentyment do Biblii Poznańskiej. Nie chodzi tylko o lokalny patriotyzm, ale o to, że przed laty miałem możliwość słuchania niezwykle interesujących wykładów współtwórców tego przekładu Pisma Świętego: ks. Mariana Wolniewicza (naprawdę niewiele brakowało, żeby zgodził się być jednym z celebransów poznańskich Mszy trydenckich), ks. Jana Kantego Pytla i ks. Zbigniewa Kaznowskiego. Uczucia nie przesłaniają mi jednak zasadniczej wady tego tłumaczenia, które jako całość jest mało spójnie – po prostu nie da się ukryć, iż jest to dzieło wielu tłumaczy dokonane na przestrzeni wielu lat. I chyba właśnie dlatego bardziej cenię sobie Biblię Warszawsko-Praską, która jest dziełem życia jednego człowieka – ks. bp Kazimierza Romaniuka.

31.03.2013

Urbi et Orbi. Ale bardziej Urbi.



Tegoroczne wielkanocne papieskie błogosławieństwo Urbi et Orbi przypomniało mi – skojarzenia to moje przekleństwo, niech mi Bóg wybaczy – scenę z filmu Jabberwocky, jednej z produkcji grupy Monty Pythona. Oto pewien rycerz wyrusza do walki ze smokiem, na miejskim rynku żegna go król i zgromadzony lud. Monarcha przemawia i prosi Kościół o udzielenie śmiałkowi błogosławieństwa. Atmosfera staje się pompatyczno-bombastyczna: odzywają się fanfary, mnisi rozpychają tłum, słychać łacińskie śpiewy, turyferariusze wymachują kadzielnicami, ceroferariusze niosą lichtarze, a pod baldachimem idzie bogato odziany biskup. Procesja dociera do podium, biskup staje w otoczeniu akolitów trzymających naczynie z wodą i puryfikaterz, dostojnie zamacza zdobną pierścieniami dłoń i wznosi ją do błogosławieństwa. Tłum zamiera w milczeniu. Tymczasem hierarcha jednym palcem wypstrykuje kilka kropel wody i odchodzi. Rozczarowany król pyta: „To wszystko?!”. Na co biskup, jakby znudzony czy zdziwiony, odpowiada: „Owszem”.

Radujmy się duchowym, a nie cielesnym weselem



„Święto dzisiejsze chwalebne i wesołe tak dalece przechodzi i przewyższa wszystkie inne święta, jako słońce gwiazdy. Albowiem próżno by się był Chrystus Pan narodził, próżno by się był dał obrzezać, ochrzcić i kusić na puszczy, próżno by był pościł, uczył i przepowiadał Ewangelię swoją, i owszem próżno by był cierpiał, umęczon i umarł, gdyby był wnet po tym nie zmartwychwstał. Bo któżby był uwierzył, że nas ten od śmierci wybawił, który sam od śmierci był pojman? Kto by wierzył, żeby nas ten miał wyrwać z piekła, który sam z piekła nie wyszedł? Kto by wierzył, iż ten ma ożywić ciała nasze, gdyby się Jego samego ciało w proch było rozsypało? Ale teraz wiedząc pewnie, iż dusza Jego nie została w piekle i ciało Jego nie doznało skażenia, wierzymy też pewnie, że nas takoż od grzechów, od śmierci i od piekła wybawił, i naprawi czasu swego nasze skazitelne ciała. Przetoż jeśli wielkie było wesele z Pańskiego narodzenia, większe teraz ma być ze zmartwychwstania Jego. Albowiem tam się narodził w ubóstwie i w nędzy, ale teraz odrodził się w chwale, tam w ciele cierpieniu poddanym, ale tu już w ciele uwielbionym, tam się narodził, aby wszystkie męki i zelżywości cierpiał, ale tu zmartwychwstał, aby był podwyższony i chwalon od wszego stworzenia. Albowiem dana mu jest wszystka moc na niebie i na ziemi. A tak radujmy się i weselmy się wszyscy, ale duchownym, a nie cielesnym weselem, nie przez to że się post dokonał, że się mięso do nas nawróciło, ale przeto, że Chrystus Pan grzechy nasze zgładził, śmierć umorzył, czarta zwyciężył, piekło zburzył i przywrócił nam dobra utracone, grzechów odpuszczenie, usprawiedliwienie, ciała zmartwychwstanie i żywot on wieczny”(ks. J. Wujek SI, „Kazanie na dzień Wielkiejnocy”, Postylla Mniejsza, W-wa 1909). 


Wszystkim Czytelnikom i Korespondentom – duchownym i świeckim, przyjaciołom, a przede wszystkim nieprzyjaciołom – życzę Radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego,

Jacques Blutoir
 

29.03.2013

Miło pojechać do Rzymu



Najdroższa! 

Miło pojechać do Rzymu. Niszczą tam teraz wszystko, co powierzchownie atrakcyjne w moim Kościele. Wielki to dla mnie smutek — ten jeden raz niezasłużony (…) W ciągu ostatniego miesiąca bardzo się postarzałem. Nie jestem chory, lecz osłabiony. Nie mam ochoty nigdzie iść i nic robić. Wiem, że jestem okropnym nudziarzem. Papież Franciszek wypruł ze mnie wnętrzności…