16.04.2014

Fronda.pl o bp. Williamsonie czyli kłamstwa
i półanalfabetyzm



14 kwietnia br. w portalu Fronda.pl opublikowany został tekst, w którym znalazły się niezgodne z prawdą i niepełne informacje dotyczące m.in. przyczyny, dla której bp Richard Williamson został usunięty z szeregów Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Tekst ten jest jednym z wielu kolejnych dowodów na zupełny upadek portalu Fronda.pl, który – niegdyś godny polecenia – dziś może służyć za przykład braku dziennikarskiej rzetelności i półanalfabetyzmu (w krótkim tekście dot. bp. Williamsona jego nazwisko pada siedmiokrotnie i zawsze jest błędnie zapisane!). Upadkowi Frondy, która powoli, za sprawą niedouczonych wierszówkowych wyrobników staje się karykaturą katolickiego portalu, pewnie poświęcę osobny tekst, a dziś skupię się na kwestii wspomnianego biskupa.

31.03.2014

Wydało się...



Nakładem Księgarni Rodziny Katolickiej (nazwa nie kłamie to biznes rodzinny) wydany został zbiór moich artykułów z cyklu „Sławni konwertyci”, który w latach 2010-1012 ukazywał się na łamach miesięcznika „Zawsze wierni” i których niewielką część można znaleźć w tym blogu. Zainteresowanych czytelników zachęcam do kupna prezentując wstęp, jakim tę publikację opatrzyłem:

„W polskiej rzeczywistości religijnej, w kraju o nominalnej, prze­ważającej katolickiej większości, gdzie wiarę — w wielu przypadkach zredukowaną jedynie do zwyczaju — dziedziczy się po rodzicach, nie­często można usłyszeć o spektakularnych nawróceniach, powrotach i przyjęciach na łono Kościoła. Nawrócenia nie oznaczają konwer­sji, czyli zerwania z jakąś zorganizowaną formą herezji czy schizmy, odrzucenia judaizmu, islamu czy pogaństwa, lecz w większości doko­nują się w zaciszu konfesjonałów i polegają na powrocie do porzuco­nych niegdyś praktyk religijnych. Nawet jeśli do życia w łasce wracają ludzie znani, wybitni, to dzieje się to bez szczególnego rozgłosu. 

10.03.2014

Mario Palmaro (1968-2014, RIP) o FSSPX i rozmowach z Rzymem



Wczoraj, 9 marca 2013 r. zmarł prof. Mario Palmaro, włoski uczony, pisarz, wykładowca filozofii, etyki, bioetyki i filozofii prawa w Papieskim Ateneum Regina Apostolorum i na Uniwersytecie Europejskim w Rzymie. Palmaro był przy tym jednym z największych krytyków obecnego pontyfikatu. Czytelnikom władający językiem angielskim polecam zajrzeć do blogu The Eponymous Flower i zapoznać się z tekstem Giuseppe Nardiego zatytułowanym „Mario Palmaro is Dead – The Suffering Critic of Pope Francis is Silenced”. 

W listopadzie ub. r. chciałem opublikować w serwisie Wiadomości Tradycji katolickiej fragment wywiadu z prof. Palmaro zatytułowany „Mario Palmaro über Kritik an Papst Franziskus, die Piusbruderschaft, die Lage der Kirche und seine Krankheit”, w którym uczony odnosi się do kwestii kontynuowania zapoczątkowanych za czasów pontyfikatu papieża Benedykta XVI rozmów pomiędzy Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X a Kongregacją Nauki Wiary. Niestety, zespół redakcyjny – ku memu zdziwieniu – uznał, że taka informacja nie pasuje do profilu WTk; aby rzecz nie umknęła polskiemu czytelnikowi zamieszczam ów fragment w moim blogu, a duszę śp. prof. Palmaro polecam modlitwie Czytelników. 

08.03.2014

„Bo do czubków odwieźć każę”



W naszym wciąż chrześcijańskim kraju powszechnie obchodzone są dwa importowane święta – Dzień Kobiet i Dzień Zakochanych. Oba nie mają wiele wspólnego z chrześcijaństwem, bo zwyczaj „kwiatka dla Ewy” ze względów propagandowo-ideologicznych wprowadzili w Polsce komuniści wierni postanowieniom Drugiej Międzynarodówki, a tzw. walentynki bynajmniej nie trafiły do Polski w wyniku szerzenia się kultu św. Walentego, lecz z połączenia głupiego naśladownictwa i zrozumiałej chęci zysku. 

18.01.2014

Histeria wokół „zdrady” kard. Dziwisza.



Kard. Stanisław Dziwisz ujawnił, że zamierza wydać drukiem osobiste notatki Jana Pawła II, które ten papież w testamencie polecił spalić (czuwać nad ich zniszczeniem kazał nie komu innemu, ale właśnie kard. Dziwiszowi). W Internecie zawrzało. Jedni internauci wzywają do bojkotu książki, inni piszą, że były papieski sekretarz „dopuścił się obrzydliwości” i sugerują, że uczynił to z chęci zysku („Dziwisz się sprzedał”), kolejni wzywają interwencji papieża Franciszka, a reszta rzuca inwektywami.
  
Nietrudno zrozumieć podobne emocje, bo któż chciałby, żeby jego ostatnia wola została zlekceważona, zwłaszcza przez kogoś, kogo ustanowił wykonawcą testamentu? Z drugiej strony, jeśli komuś naprawdę zależy, aby takie dokumenty poszły z dymem, a nie umarł śmiercią nagłą i niespodziewaną, to sam by je zniszczył lub nakazał to zrobić na własnych oczach. Jan Paweł II nie umarł śmiercią nagłą, miał wiele czasu, aby sprawę odręcznych notatek załatwić, tym bardziej, że w ostatnim okresie życia nie mógł już sporządzać kolejnych.

09.01.2014

Naszych biją!



Dlaczego premier David Cameron atakuje przybyszów z Polski? Jest kilka prostych powodów. Dzięki temu może bez obaw posługiwać się ostrą antyimigracyjną retoryką podobającą się sporej części brytyjskiego społeczeństwa, szczególnie wyborcom z klas niższych, którzy w Polakach upatrują konkurencji na rynku pracy. W ten sposób premier próbuje przeciwstawić się rosnącej w siłę (właśnie kosztem konserwatystów) Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, a także pozyskać głosy tej części elektoratu, która dotąd swoje polityczne sympatie częściej lokowała po stronie laburzystów. Mimo to nie naraża się na zarzut rasizmu – w końcu obiektem jego ataków nie są kolorowi, ale biali chrześcijanie, głównie mężczyźni (bo to przede wszystkim oni pobierają zasiłki na rodziny pozostające w Polsce). Cameron nie musi się przy tym bać reakcji strony atakowanej, która jest zupełnie bezsilna, bo rzadko który imigrant ma już brytyjski paszport i prawo wyborcze. Pozostaje liczyć na odruchy solidarnościowe. Pytanie czyje? Dla imigrantów z Azji i Karaibów, którzy na Wyspach już się zakorzenili, jesteśmy bardziej konkurencją niż ewentualnym sprzymierzeńcem w walce z brytyjskimi nacjonalizmami, a stara, polska, wojenna imigracja dogorywa w domach opieki i gdyby nawet mogła coś zrobić, to tego nie uczyni, bo z dystansem odnosiła się już do Polaków przybyłych w czasach stanu wojennego, a z dzisiejszymi ma już niewiele wspólnego – zgoła nic. Pozostaje rząd Rzeczpospolitej ujmujący się za swoimi obywatelami lub Unia Europejska. Tyle tylko, że brytyjskie społeczeństwo nadal nie odzwyczaiło się od poczucia suwerenności i z trudem znosi ingerencje obcych państw w swoje sprawy. Zupełnie nie należy oczekiwać, by ktokolwiek na Wyspach przejął się pohukiwaniami dochodzącymi z kraju, którego rząd najpierw sprawił, że jego właśni obywatele woleli wyemigrować, a później, z dnia na dzień, stał się ich wielkim obrońcą; co się zaś tyczy interwencji Komisji Europejskiej, to może to jeszcze pogorszyć sprawę – brakuje jeszcze tylko tego, by Polacy w Zjednoczonym Królestwie byli postrzegani jako niemiecki koń trojański.

Jacques Blutoir

06.01.2014

Bł. J. H. kard. Newman, Kazanie na Boże Narodzenie



I anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2, 10,11).

Pokora i radość – oto dwie główne lekcje, które płyną dla nas z dzisiejszego święta. Jest to dzień, kiedy szczególniej stawia się przed nami tę niebiańską doskonałość i ten stan, który czyni człowieka miłym w oczach Boga – i który jest lub może być udziałem większości ludzi – stan pokornego i ukrytego życia oraz towarzyszącej mu radości. Jeżeli przejrzymy pisma historyków, filozofów i poetów tego świata, odniesiemy wrażenie, że to ludzie wielcy są szczęśliwi. Nasze myśli i serca skierują się ku temu, co wyniosłe. Skoncentrujemy się na dziwnych kolejach losu i szczególnych zdolnościach radzenia sobie z tymiż; na pamiętnych bojach i zmaganiach, i na przeznaczeniu do wielkości. Zaczniemy uważać, że wspaniałość życia polega na szukaniu dobra – nie zaś na radowaniu się z jego posiadania.

17.12.2013

16.12.2013

14.12.2013

Wojująca niewiara...