06.09.2014

Lękam się Anglików


Lękam się Danajów, nawet gdy przynoszą dary – tymi słowy Laokoon ostrzegał mieszkańców Troi przed wiarołomnością Greków. Ta przestroga przyszła mi na myśl, gdy słuchałem przemówienia premiera Wielkiej Brytanii wygłoszonego podczas szczytu NATO w Newport. David Cameron zaskoczył polskiego prezydenta i ministra obrony hojną deklaracją, że to w naszym kraju ma zostać ulokowane dowództwo natowskiej „szpicy” i główny trzon jej sił. Wydawałoby się, że słowa pierwszego ministra rządu Jej Królewskiej Mości, które przecież padły w kontekście wzrastającego rosyjskiego zagrożenia, powinny cieszyć. Tymczasem nietrudno o skojarzenie z jednostronnymi gwarancjami brytyjskimi z marca 1939 r., które w konsekwencji ściągnęły cały impet pierwszego niemieckiego uderzenia na nasz kraj. Rozumiem, że teraz sytuacja jest zupełnie inna, że wszelkie analogie do czasów II wojny światowej są kulawe, że dziś Brytyjczycy chętnie będą ginąć za Białystok, że nie jesteśmy narażeni na cios w plecy, bo nasze tyły zabezpieczają wierni niemieccy sojusznicy, którzy przecież w żadnym razie nie porozumieją się z Rosją… Cóż, mimo to mój niepokój wciąż wzrasta. Na szczęście na Wyspach jest dość młodych Polaków, którzy mogą stać się zaczynem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a i premier Rzeczpospolitej i jego ministrowie też zdają się być gotowi do ewakuacji z kraju. Niech tylko prezydent Putin zaczeka z decyzjami do listopada, bo kolejny bilet lotniczy do Luton mam zarezerwowany dopiero na październik.

Jakub Pytel