08.07.2013

Barbarzyńca z Kapadocji


Pisałem kiedyś o „dyskretnym uroku dyplomacji”. Ale dyplomacja nie zawsze posiada jakikolwiek urok. Pozostając w klimatach bizantyńskich publikuję fragment listu Liutpranda, biskupa Cremony, posła cesarza Ottona I Wielkiego na dwór w Konstantynopolu. Cesarz Nicefor II Fokas nie szczędził rzymskiemu ambasadorowi upokorzeń, a ten odpłacił mu pięknym za nadobne pisząc w sprawozdaniu dla swego pana:

„A gdy on, niczym skradające się monstrum podążał do kościoła, śpiewacy wykrzykiwali w uwielbieniu: «Patrzcie, oto wschodzi gwiazda poranna, oto nadchodzi jutrzenka. Jego spojrzenie odbija promienie słońca. Oto on - biała śmierć Saracenów, Nicefor, władca». I dalej śpiewali: «Niech żyje nasz władca, Nicefor! O, wy ludy, uwielbiajcie go i milujcie; przed nim samym swój kark zegnijcie!» 


O ileż słuszniej mogli śpiewać: «Dalej, ty wypalony węglu, ty głupcze, co leziesz niczym stara kobieta, a czart w twoim spojrzeniu; ty wieśniaku, włóczący sie po ohydnych miejscach - o kozim kopycie i łbie rogatym, na czterech nogach; szczeciniasty. Ty nieopanowany, o chłopskim obejściu, brutalny i włochaty barbarzyńco z Kapadocji!» 

On zaś, uniesiony pochlebstwami tamtych głupców, wkracza do kościoła Mądrości Bożej (…)»” (Relatio de legatione Constantinopolitana, fragment w tłum. Pawła K. Długosza).

Ciekawe czy i dzisiaj dyplomatom zdarza się pisać podobnie smakowite raporty? Trzeba przejrzeć publikacje WikiLeaks.