06.07.2012

Bawarski pasztet w galarrecie

Przez chwilę byłem mocno zdziwiony, bo wydawało mi się, że publicznie wyrażane przez bp. de Gallaretę FSSPX wątpliwości dotyczące prawowierności abp Müllera, nowo mianowanego szefa rzymskiej Dottriny, są zabiegiem mającym utrudnić zawarcie porozumienia pomiędzy Bractwem Św. Piusa X i Rzymem (powszechnie przecież wiadomo, że hiszpański biskup nie jest entuzjastą takiego kroku). Uważałem, że – by użyć cytatu z Misia – „jest to zamęt grubymi nićmi szyty i wiemy, lep jakiej propagandy kryje się za tymi nićmi”. Byłem przekonany, że papież, owszem, może pozwolić sobie na mianowanie na ten urząd biskupa budzącego najróżniejsze kontrowersje – niechby miał kawalerskie dzieci, wydawał fortunę kolekcjonując znaczki pocztowe i mimo wieku zdobywał mistrzowskie laury w windsurfingu, ale żeby nie można było niczego mu zarzucić w dziedzinie prawowierności, bo to właśnie jej ma strzec w całym Kościele! Dzień później, gdy w Internecie przeczytałem cytaty z dzieł nowego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, przekonałem się, że Ojciec Święty przygotował nam kolejny ze swoich pasztetów, i że w związku z tym niesprawiedliwie osądziłem bp. de Galarretę. Oczywiście nie wiem, czy abp Müller jest heretykiem i nie mi to oceniać, ale to, czego mogę być pewien – ja i każdy katolik – to, że w dziedzinie ortodoksji nie jest on niczym żona cezara.

Dziś do bp. de Galarrety dołączył ks. Matthias Gaudron. Dogmatyk Bractwa Św. Piusa X grzecznie prosi abp. Müllera, by ten odłożył na bok osobistą i często manifestowaną niechęć do piusowców i zechciał ustosunkować się do stawianych sobie zarzutów. Wg wszelkiego prawdopodobieństwa arcybiskup potraktuje ten apel per nogam, ale pewien tekst zamieszczony w "The Catholic Herald" (piśmie było nie było związanym z angielskim episkopatem), dał mi nadzieję, że Bractwo nie pozostanie w swej krytyce osamotnione. Oto William Oddie, znany katolicki pisarz i publicysta, konwertyta z anglikanizmu, z pewnym rozczarowaniem komentuje cała sytuację, i – niejako w odpowiedzi na wezwania ks. Finigana (którego z racji poglądów nazywa „Jego hermeneutykalnością”) o to, by ograniczyć „antyrzymski bełkot” – pisze, że dobrze, że nie będzie siadał okrakiem na barykadzie, ale wydaje mu się, że zgodnie ze słowami znanej angielskiej piosenki there may be trouble ahead –  Kościół mogą czekać kłopoty.