19.07.2010

Więźniów pocieszać.

Joanna Najfeld na swoim blogu Mam proces, którego zadaniem jest informowanie o przebiegu sprawy sądowej wytoczonej jej przez jedną z działaczek proaborcyjnych (nazwiska nie wymieniam, bo może ktoś z Państwa czyta przy posiłku, a klawiaturę z wymiocin wyczyścić trudno) pisze w ostatnim poście o tym jak bardzo cenny jest dla niej każdy wyraz solidarności i modlitewne wsparcie.

Dziennikarka tym razem apeluje, by podobną troską otoczyć dwie Kanadyjki, których zbrodnią była modlitwa pod kliniką aborcyjną i proponowanie pomocy kobietom chcącym zabić własne dzieci, i które odsiadują za to wyrok w więzieniu w Milton (Prowincja Ontario). Najfeld pisze tak:

"(...) Chcę poprosić tych z Państwa, który są w
stanie to zrobić, o pewien szczególnie ważny gest: wsparcie modlitwą i miłym listem dwóch bohaterek ruchu pro-life, które siedzą w jednym z kanadyjskich więzień dla kobiet za pikietowanie na rzecz ochrony życia pod ośrodkami aborcyjnymi.

Linda Gibbons (62 lata) regularnie przebywa w więzieniu od 1994 roku (łącznie przesiedziała 7 lat, dwa Boże Narodzenia). Jej przestępstwa to ciche i pokojowe modlenie się przed ośrodkami aborcyjnymi.

Mary Wagner to młoda pro-liferka, która przebywa w więzieniu od czasu ostatniego aresztowania 30. marca. Kilka dni temu odmówiła wyjścia na wolność pod warunkiem zaprzestania pokojowego oferowania pomocy kobietom pod ośrodkiem aborcyjnym. Powiedziała, że nie może tego zrobić, bo to wbrew jej sumieniu.

Tym wspaniałym kobietom należy się nasza modlitwa i słowa podziękowania.

Linda Gibbons i Mary Wagner są więzione w:

Vanier Centre for Women
665 Martin St.
Milton Ontario
L9T 5E6
KANADA

Aby napisać do nich list wystarczy przed adresem dodać ATTENTION: LINDA GIBBONS albo ATTENTION: MARY WAGNER.

Zgodnie z wytycznymi więzienia, nie wolno wysyłać naklejek, laminowanych obrazków, zakładek, ulotek. Nie wolno pytać o życie więzienne, adres zwrotny należy wpisać w treść listu, gdyż koperty są zabierane.

Dziękuję tym z Państwa, którzy znajdę chwilę czasu, żeby napisać do tych Pań. Myślę, że świadectwo listów z całego świata spływających do tego więzienia, może poruszyć nie tylko same więzione, ale również osoby trzecie".


Tyle Joanna Najfeld. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak wstać z leżaka, kupić widokówkę i wysłać kreśląć wcześniej kilka słów w języku angielskim, lub francuskim. Pamiętajmy: więźniów pocieszać.