04.06.2014

Antykatolicka ceremonia w Westminsterze


W tym samym czasie, kiedy nadwiślańskie elity świętowały ćwierćwiecze porozumień okrągłostołowych i spijały puste obietnice z ust prezydenta Stanów Zjednoczonych, nad Tamizą miało miejsce wydarzenie zwane State Opening of Parliament – królowa Elżbieta II, nasza dobrodziejka, przybyła do Westminsteru i wygłaszając mowę tronową zainaugurowała sesję parlamentu Zjednoczonego Królestwa. Wspaniałe theatrum: wzniosłe, bogate w symbolikę i z udziałem znakomicie przygotowanych aktorów; przedstawienie, które wbrew pozorom posiada bardzo realne znaczenie i jest manifestacją suwerenności władczyni i jej państwa – coś jakże innego od wydarzenia mającego dziś miejsce w Warszawie, które jako żywo przypominało wizytę Jerzego V w Indiach w 1911 r. z udziałem całego mrowia bijących pokłony miejscowych radżów. 

Ceremonia otwarcia brytyjskiego parlamentu nie ogranicza się jednak tylko do tego, co bezpośrednio związane z przybyciem monarchini do Westminsteru i odczytaniem mowy tronowej – poprzedza je bardzo interesująca i w pewien sposób antykatolicka ceremonia, której korzenie sięgają 1605 r. i tzw. spisku prochowego, czyli nieudanej próby zamachu na życie króla Jakuba I. To wówczas kilku angielskich katolików pod wodzą Guya Fawkesa – w akcie desperacji sprowokowanym przez narastające prześladowania religijne – zgromadziła w piwnicach parlamentu zapas prochu z zamiarem wysadzenia budynku w powietrze, gdy pojawi się tam monarcha; jednak spisek został wykryty, a jego uczestnicy zgładzeni. Od tamtego czasu każdorazowo przed przybyciem władcy do Westminsteru oddział Straży Przybocznej Jej/Jego Królewskiej Mości Yeomenów Gwardii dokonuje przeszukania piwnic – dziś to przeszukanie ma już tylko charakter ceremonialny i oczywiście poprzedza je inspekcja właściwych służb. Niemniej przywiązanie do tej tradycji jest tak duże, że gwardziści nadal dzierżą w dłoniach naftowe lampy (interesujący fotoreportaż ze State Opening of Parliament w 2012 r. można zobaczyć tutaj). Choć ceremonia ta dziś wydaje się archaizmem, to znikąd nie słychać głosów postulujących jej zniesienie – papizm na Wyspach ma się wprawdzie coraz gorzej, ale za to rośnie w siłę inna mniejszość religijna, której przedstawiciele wykazują dużo większe zamiłowanie do pirotechniki. 

Gwardia przed ceremonialnym przeszukaniem piwnic parlamentu
Warto dodać, że proch znaleziony w roku 1605 wystrzelano na wiwat – stąd właśnie pochodzi tradycja Bonifire Night, gdy rok rocznie wieczorem 5 listopada na angielskim niebie pojawiają się setki sztucznych ogni, a gdzieniegdzie odbywają się również przemarsze z pochodniami, pali się kukły Guya Fawkesa a nawet papieża (tak dzieje się w Lewes w południowej Anglii); tymczasem tego dnia katolicy – ze względu na to, że jest to jedyny dzień w roku, w którym można palić ogniska – zajmują się sprzątaniem ogrodów przed zimą. 

Jakub Pytel