05.03.2012

Niewczesne się prałackiej żółci ulanie

Abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański, jest człowiekiem zbyt inteligentnym, by w obecnej chwili, gdy Ojciec Święty ma podjąć decyzje dot. dalszego procedowania w sprawie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, wypowiadać się na ten temat. I to wypowiadać się głupio niczym – nie przymierzając – warmiński wikariusz generalny.

Na poznańskim Chwaliszewie, tuż obok katedry, na jesieni ub. roku powstała kaplica pw. św. Józefa, a „lefebryści” rozpoczęli swój apostolat. Arcybiskup musiał w jakiś sposób okazać swoją dezaprobatę i chyba trudno mu się dziwić, bo nigdy nie wiadomo kto, kiedy i w jakich okolicznościach wypomniałby mu brak reakcji. Znając już dobrze poznańskich katolickich tradycjonalistów (wśród których doprawdy trudno przeprowadzić jakiś precyzyjny podział na „indultowców” i „piusowców”), a przede wszystkim znając ich zamiłowanie do korespondowania na jego temat z przeróżnymi rzymskimi dykasteriami, biskup uczynił to w najbardziej dyskretny z możliwych sposobów: napisał list adresowany do proboszczów.

List ów – zresztą wystosowany dopiero po półroczu istnienia kaplicy – jest owiany jakąś tajemnicą, bo księża nie bardzo chcą o nim mówić, a tym bardziej komukolwiek okazywać. Wydaje się też, że jego odczytanie z ambon pozostawiono rozwadze proboszczów, którzy sami mają ocenić, czy w jakikolwiek sposób dotyczy ich parafian. Idzie zapewne o to, by nie wzbudzać sensacji i nie robić Bractwu reklamy. O ile wiadomo biskupią epistołę odczytano chyba tylko w parafii na terenie której znajduje się wspomniana kaplica, a znając styl arcybiskupa Gądeckiego nie ma tam żadnych sformułowań mogących budzić zdziwienie: ot, niegdysiejsza ekskomunika, nieuregulowana sytuacja kanoniczna itp.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby księża w Grodzie Przemysła byli podobnie wstrzemięźliwi jak ich ordynariusz. Niestety, „delegatowi Arcybiskupa Metropolity ds. celebracji w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego” (miłosiernie nie wspomnę nazwiska delegowanego prałata, którego obowiązki ograniczają się teraz, odkąd przeszedł na emeryturę, do układania grafiku celebracji), ulała się żółć i odczytał list podczas Mszy „indultowej”. W swej starczej złośliwości dodał do niego wygrzebany skądś, pełen niedorzeczności komunikat KEP na temat Bractwa Św. Piusa X pochodzący z roku 1998 (!) i poprawił kazaniem o tym, że bez Vaticanum II Kościół by już dziś nie istniał.

W owym duchownym emocje wzbierały chyba od ubiegłorocznych celebracji Triduum Sacrum, do których próbował nie dopuścić twierdząc, że zabronił tego Ojciec Święty w motu proprio Summorum Pontificum (!), ale – i chyba jako pierwszy w Polsce dostąpił tego zaszczytu – monsigniore Gwidon Pozzo z Kongregacji Nauki Wiary objaśnił mu za pomocą telefaksu, na czym polega sztuka czytania ze zrozumieniem. Być może trzeba będzie poszukać pretekstu, by tę lekcję powtórzyć, bo – jak nie bez racji mawiają Anglicy – nie masz głupca nad starego głupca.

I znów będzie awantura. A już był taki spokój… Ufajmy, że arcypasterz zapamięta, kto go zmącił, bo najwyższa już pora przeflancować delikwenta z Ostrowa Tumskiego do domu seniora w Antoninku.