13.06.2010

Chętnie posłałbym ich do diabła…

czyli tam, gdzie oni posyłają papistów, ale skoro Kościół katolicki miłosiernie poleca Bogu w swoich modlitwach dynastię windsorską, to i mi wypada to uczynić.

Modlitwa za królową nie zawiera wprost prośby o nawrócenie Jej Wysokości, bowiem w czasach gdy została w Mszale umieszczona katolicki kult na Wyspie wzbudzał wystarczająco wiele kontrowersji, by jeszcze dolewać oliwy do ognia. Modlitwę odmawia się w dni takie jak wczorajszy, gdy Elżbieta II obchodziła swoje 84. urodziny (w rzeczywistości urodziła się 21 kwietnia, ale obchody tradycyjnie mają miejsce na początku czerwca – defilady wymagają bardziej sprzyjającej aury niż kwietniowa).

Nie można jednak powiedzieć, że tego dnia modły rozbrzmiewają we wszystkich katolickich świątyniach Wielkiej Brytanii i innych jej królestw *. Szkoccy katolicy na przykład – w większości zachowujący zdrowy rozsądek, a więc będący republikanami – prędzej przybiliby sobie języki do kościelnych ław, niż życzyli czegokolwiek dobrego tej familii londyńskich darmozjadów zapewniających gawiedzi rozrywkę koronacjami, defiladami, przemarszami, uroczystymi otwarciami, czy kolejnymi skandalami obyczajowymi.

Tak, czy inaczej modlitwy za króla/królową zwykle odmawiane są po Mszach uroczystych. W NOM jak to w NOM – kiedy sobie celebrans zażyczy: podczas modlitwy wiernych, po ogłoszeniach parafialnych, czy po błogosławieństwie. Jednak w liturgii rzymskiej po Mszy (to ważne, że nie w trakcie, ale po Mszy), gdy formuje się procesja i celebrans intonuje wezwanie: Domine, salvum fac Reginam nostram Elizabeth, a asysta i lud odpowiadają Et exaudi nos in die, qua invocaverimus te. Następnie celebrans wezwaniem Oremus rozpoczyna następującą modlitwę: Quæsumus, omnipotens Deus, ut famulas tuus Elizabeth Regina nostra, qui tua miseratione suscepit regni gubernacula, virtutum etiam omnium percipiat incrementa; quibus decenter ornata et vitiorum monstra devitare, et ad te qui via, veritas, et vita es, cum prole regia gratiosa valeat pervenire. Per Christum Dominum nostrum. Amen.

Oznacza to, że my, katolicy (a właściwie nasi współbracia w Wierze będący poddanymi Korony, a nie zaledwie gośćmi na Wyspie) proszą Pana, aby chronił Elżbietę, ich królową i wysłuchał ich, gdy się do niego uciekają. Zanoszą modły o to, by Wszechmogący Bóg swą służebnicę, a ich monarchinię, która dzięki Jego miłosierdziu została wezwana do władania tym królestwem, obdarzył łaskę wzrastania we wszelkich cnotach. Proszą, aby królowa ozdobiona owymi cnotami mogła uniknąć czynienia zła, a w czasach wojny błagają, by pozwoliły jej pokonać wrogów. Przez Chrystusa naszego Pana, proszą, by królowa i jej rodzina mogła po śmierci oglądać Boga, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, a na koniec wyglądają wstawiennictwa Najświętszej Panienki śpiewając Salve Regina.

Ci którzy jednak chcą expressis verbis prosić o to, by Elżbieta II, dotąd przekonana protestantka, stała się królową katolicką (we właściwym rozumieniu królowania i katolickości) czynią to z pomocą słów przypisywanych św. męczennikowi Edmundowi Campionowi (jest kilka ich różnych wersji), które ten kierował do Elżbiety I, córki Henryka VIII, jako przestrogę, a do Boga jako prośbę. Brzmiały tak:

„Ileż niewinnych rąk jest wnoszonych każdego dnia ku niebu za Ciebie przez tych angielskich kleryków, których przyszłe pokolenia nigdy nie umrą, i którzy za morzami nabierają sił i stosownej wiedzy, aby nigdy Tobie nie ulec, lecz zyskać dla Ciebie niebo, lub umrzeć od Twych włóczni. Dzieła naszego Towarzystwa (Jezusowego) uczynią Tobie wiadomym, że stworzyliśmy ligę – wszyscy jezuici na świecie, których dziedzictwo i liczba musi zaradzić wszelkim sprawkom Anglii – radośnie niosącą krzyż, który nam przygotowałaś. Nigdy nie utracimy nadziei na Twe nawrócenie, nawet jeśli przyjdzie nam cieszyć się Tyburn i być zadręczonymi przez Twych katów, lub sczeznąć w Twych lochach.

Cena została wyznaczona, rzecz się rozpoczęła, jest z Boga, i zło mu się nie oprze. Ziarno wiary zostało zasiane, a rany zostaną uleczone. Jeśli moje dary będą odrzucone, moje starania nie znajdą uznania, a ja przebędę tysiąc mil, by Cię nawrócić i tak zostanę nagrodzony. Nie mam więcej do powiedzenia, lecz powierzam Twą sprawę i siebie samego Wszechmogącemu Bogu, który zna ludzkie serca, prosząc aby zesłał nam swoje łaski, aby widział nas pogodzonych przed dniem zapłaty, bowiem w końcu możemy być przyjaciółmi w niebie, gdy wszystkie urazy zostaną zapomniane. Amen".


-------------

*
Elzbieta II panuje nie tylko Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, ale w całej Wspólnocie Brytyjskiej, czyli także w Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, na Jamajce, Barbadosie, Bahamach, Grenadzie, Papui Nowej Gwinei, Wyspach Salomona, Tuvalu, Wyspie Świętej Łucji, Wyspie Św. Wincentego i Grenadynach, w Belize, na Anitigua i Barbudzie oraz Wyspie Św. Krzysztofa i Nevis. Jest także Księżną Normandii (z której pozostały Wyspy Kanałowe: Jersey, Guernsey, Alderney, Sark i Herm), Dziedziczną Panią Wyspy Man i Najwyższym Wodzem (sic!) Wyspy Fidżi.