03.02.2013

A jednak się namaszcza



W jednym z katolickich czasopism czytam: „W miejscowym opactwie [opactwie westminsterskim] tradycyjnie byli namaszczani i koronowani królowie. Obecnie opactwo jest we władaniu anglikanów, a koronacjom nie towarzyszy obrzęd namaszczenia”. 
 
Wprost przeciwnie! Opactwo westminsterskie jest JEDYNYM miejscem w Europie – i zaledwie jednym z dwóch w świecie (drugim jest Togo) – w którym wciąż praktykowany jest nie tylko obrzęd koronacji, ale również namaszczenia monarchy. I nie dość, że ten ryt został tam zachowany, to jest traktowany… z wielkim namaszczeniem. 

Królowie Anglii przyjmowali oleje zarówno przed Henrykiem VIII, jak i po nim. Edward VI  syn Henryka i Joanny Seymour, protestant, został namaszczony tym samym krzyżmem, co jego ojciec. Wyznająca katolicyzm Maria I córka Henryka i Katarzyny Aragońskiej, nakazała posłać po krzyżmo do biskupa Arras, aby nie przyjmować oleju, który za rządów jej brata pozostawał w rękach wiarołomnych biskupów i służył do namaszczenia heretyka. Elżbieta I córka Henryka i Anny Boleyn, bastardka, której prawo do tronu kwestionowano, nie chcąc wzbudzać kolejnych wątpliwości dała się koronować i pomazać z całym katolickim łacińskim ceremoniałem i to podczas Mszy św. (choć najpewniej nie komunikowała, a moment konsekracji przeczekała modląc w kaplicy św. Edmunda). Nie wiadomo na ile prawdziwa jest relacja o tym, że Elżbietę brzydził zapach oleju, ale faktem jest, że na koronację Karola I Stuarta dodano do niego wonności: wyciąg z kwiatów pomarańczy i róży, cynamon, jaśmin, piżmo, cywet oraz ambrę. Takim olejem namaszczono również Elżbietę II, co miało miejsce przed z górą 60. laty właśnie w opactwie westminsterskim (nie był to oczywiście w ścisłym sensie ten sam olej, którym pomazano Marię I, ale zwyczajowo, dla zachowani ciągłości do nowego oleju dodaje się odrobinę starego, choćby był zepsuty). 

Namaszczenia dokonuje arcybiskup Canterbury w asyście dziekana Westminsteru. Dziekan w ampule w kształcie orała zanurza filigranową łyżeczkę (spośród średniowiecznych klejnotów koronnych jedynie ona przetrwała angielską wojnę domową i rządy Cromwella), a następnie podaje ją prymasowi, który namaszcza monarchę recytując stosowne błogosławieństwa. Warto dodać, że ten obrzęd, jako wymagający rozchylania królewskiej garderoby (mimo, że obecnie nie namaszcza się już pleców pomiędzy łopatkami, a jedynie „serce”) odbywa się pod dość symboliczną osłoną baldachimu podtrzymywanego przez czterech kawalerów Orderu Podwiązki. Tego fragmentu ceremonii nie wolno również filmować ani fotografować – i może to legło u przyczyn błędnego stwierdzenia autora wspomnianego tekstu, że „obecnie koronacjom nie towarzyszy obrzęd namaszczenia”.