07.11.2009

Znaczek z Najświętszą Panienką.

O Wielkiej Brytanii można powiedzieć, że w dziedzinie obecności religii w sferze publicznej jest to kraj wysoce schizofreniczny. Z jednej strony nie ma tu rozdziału Kościoła od Państwa, a głową obu jest królowa, z drugiej w instytucjach publicznych zakazuje się eksponowania symboli religijnych i prowadzi się dysputy, czy takowym jest bożonarodzeniowa choinka. W szpitalach pracują na państwowych posadach anglikańscy kapelani, ale pielęgniarki nie mogą pozwolić sobie na noszenie na szyi krzyżyka, czy medalika. Biskupi zasiadają w parlamencie, ale władze samorządowe nie godzą się na ustawienie przy publicznej drodze szopki bożonarodzeniowej, by nie ranić uczuć innowierców. W końcu zarząd poczty nie może zakupić kartek świątecznych z napisem Happy Christmas (powinno być raczej Season Greetings – życzenia z okazji świąt sezonu zimowego), ale wydaje w tym czasie znaczki pocztowe z wizerunkiem Najświętszej Marii Panny, Św. Józefa, aniołów i pasterzy, które są reprodukcjami fragmentów witraży pochodzących z kościołów Wschodniej Anglii. Czy w tym wszystkim jest jakaś reguła?

Zapobiegliwie już teraz rozglądam się za kartkami świątecznymi zawierającymi symbole religijne. Nie wymagam wiele – nie chcę po prostu, by były to bałwany i renifery. Ot, Święta Rodzina w żłóbku, jacyś aniołowie i pasterze. W najgorszym wypadku ośnieżony kościół, gwiazda na niebie i dzieci śpiewające kolędy. No i napis „Christmas”, a nie żadne „Season”, „Winter”, czy „Holidays”. Może do rozpoczęcia Adwentu uda mi się znaleźć coś, co nie stanowi obrazy ani dla Świętej Rodziny, ani dla religii, ani dla dobrego smaku. Ufajmy.

Wiadomość podana w ostatnim numerze anglikańskiego Church Times o tym, że Royal Mail wyda na Adwent serię znaczków z wizerunkami Dzieciątka Jezus, Matki Bożej, św. Józefa, królów i pasterzy powinna mnie ucieszyć. Jednak nic z tych rzeczy. Naprawdę wolałbym, żeby było po staremu – aby Święta były obchodem Bożego Narodzenia, a pocztówki ilustracją wydarzeń z Betlejem. I aby na znaczku nie było Najświętszej Marii Panny, ale żeby stemple z hukiem lądowały na podobiźnie Elżbiety II. Swoją drogą ciekawe ilu Brytyjczyków wie, że przyklejenie „do góry nogami” znaczka ozdobionego konterfektem Jej Królewskiej Mości stanowi akt zdrady stanu, a prawo takie – choć chyba już nieegzekwowane – nadal w Zjednoczonym Królestwie obowiązuje.