18.06.2009

Komunia w Radzewicach czyli powoli, ale naprzód


W sobotę 6 czerwca br. w podpoznańskich Radzewicach, w kościele filialnym parafii w Rogalinie pod wezwaniem św. Marcelina, została odprawiona Msza św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Podczas celebracji po raz pierwszy do Komunii św. przystąpiła siedmioletnia Cecylia, córka państwa Justyna i Agnieszki Piskorskich – ich rodzina od wielu lat jest związana ze środowiskiem poznańskich tradycjonalistów. Mszę odprawił i Sakramentu udzielił o. Maurycy Czechlewski OFM.


Państwo Piskorscy wraz z grupą mieszkańców Radzewic złożyli przed kilkoma miesiącami na ręce proboszcza prośbę o celebrowanie w parafii Mszy św. w rycie klasycznym. Odpowiedź przyszła z Kurii Metropolitalnej. Stwierdzono, że jest to obecnie niemożliwe z braku celebransa, jednak jeśli sami zainteresowani znajdą kapłana o uregulowanej sytuacji kanonicznej, który zechce okazjonalnie celebrować dla nich Msze i udzielać Sakramentów, to nic nie stoi temu na przeszkodzie. Piskorscy należą do grupy rodziców zapewniających trojgu swoich dzieci nauczanie domowe zwane homeschoolingiem. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie i nie mogę wypowiadać się o zaletach i wadach takiej formy edukacji, jednak w przypadku edukacji religijnej, przygotowania do Komunii i właściwego przeżycia samego momentu przyjęcia Sakramentu wydaje się to system optymalny. Generuje on większe zaangażowanie rodziców, którzy nie spychają odpowiedzialności za religijny rozwój dzieci na szkołę i wątpliwej wartości – również merytorycznej – szkolne katechezy. Dodatkowo sama ceremonia może być pozbawiona tej nieznośnej atmosfery festynu właściwej dla podobnych uroczystości organizowanych dla dużych (zbyt dużych) grup dzieci. Cecylia, jak zauważyłem, mogła się skupić na Sakramencie przyjmowanym nie tylko we wspólnocie parafialnej, ale przede wszystkim wśród rodziny. Uwolniło ją to od presji otoczenia licytującego się zwykle w kwestii wartości prezentów, sukienki, wystawności przyjęcia i innych najzupełniej nieistotnych szczegółów. 


Wydaje się więc, że proboszczowie winni dostrzegać zalety takiego przygotowania dzieci i je docenić, choćby tylko przez swoją obecność. Miejscowy proboszcz w tych staraniach wiernych, nierozerwalnych przecież z miłością do klasycznej liturgii, upatruje złą wolę prowadzącą do „wprowadzania podziałów w Kościele”. Odbiera je przy tym jako osobisty afront. Pewną nadzieję na zmianę jego poglądu może nieść wygłoszone w Poznaniu w niedziele kazanie bp. Grzegorza Balcerka, który mówił: „Ale też potrzeba z całą mocą powiedzieć tym, którzy odrzucają dawne formy, należące do tradycji Kościoła, że nie mają racji, że zubażają Kościół. Błędem jest dzielenie Kościoła na przedsoborowy i posoborowy, w takim sensie, by odrzucać to, co dawne i gloryfikować tylko to, co nowe”.


PP. Piskorskim dziękuję za zaproszenie na uroczystości i udostępnienie fotografii (po kliknięciu otworzą się w większej rozdzielczości).

Jakub Pytel